Where the world comes to study the Bible

Pozbawione twarzy bóstwa naszej kultury i szukanie twarzy Boga

Related Media

Tłumaczenie: Hanna Kowalczyk

Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba – Bóg i Ojciec objawiony przez Jezusa Chrystusa i w Jezusie Chrystusie, mój Bóg i twój Bóg – jest doskonale osobową istotą. On stworzył cały wszechświat i teraz podtrzymuje, kocha i kieruje go do wyznaczonych przez Niego celów. On objawiał się, wybawiał i sądził na przestrzeni całej ludzkiej historii, ale najbardziej dramatycznie i stanowczo w śmierci, zmartwychwstaniu i uwielbieniu Jego Syna, Jezusa Chrystusa.

On wylał również swojego własnego Ducha na wszystkich tych, którzy przez wiarę są zaopatrywani w Jego cudowne przebaczające miłosierdzie w Chrystusie. On usłyszał z nieba i przybliżył się, aby chronić, pocieszać, wzmacniać oraz wyzwalać swych ludzi. Nawet jeden wróbel nie spada z nieba bez Jego wiedzy i wszystkie włosy na naszych głowach są policzone. On jest Świętym Izajasza i Czystą Miłością, zgodnie z apostołem Janem. Ostatnim sposobem, w jaki ktokolwiek na świecie powinien myśleć o Nim, jest jako o kimś mniej niż na wskroś osobowym. On jest Osobowością par excellence, Źródłem wszystkiego, co osobowe. Gdyby nie On, pojęcie osobowości nie istniałoby we wszechświecie!

Pozbawione twarzy bóstwa naszej kultury

Jednak sposób, w jaki modlimy się i mówimy o Nim w naszej współczesnej kulturze, ujawnia pewne niepokojące prawdy o nas. Przeegzaminowani odnośnie naszej relacji z Bogiem, okazujemy się w większości podobni raczej do taksonomistów niż ludzi zakochanych w Panu. Dla wielu z nas jest On albo całkowicie martwy albo umieszczony starannie na półce pod postacią niegroźnego rzędu nieożywionych obiektów – osobliwego reliktu z przeszłości, pobudzającego intelekt, przypuszczam, ale generalnie zupełnie nieszkodliwego.

Innym razem traktujemy Go jak maszynę – aparat na pieniądze, ściślej mówiąc; wrzucamy monety (nasze modlitwy?) i żądamy otrzymania tego, co wybraliśmy. Ale zastanawiam się, czy w końcowej analizie odsłania to więcej o nas niż o Bogu, Jego charakterze i ścieżkach w świecie?

Ta ryzykowna teoria, że Bóg jest czymś zbliżonym do maszyny lub przynajmniej wygląda i odczuwa tak jak maszyna, posiada długą i smutną historię na kowadle ludzkiego teologicznego kowalstwa. Była popierana przez szereg jednostek i grup na przestrzeni całej zarejestrowanej historii. W czasie Okresu Oświecenia, Georg. W. F. Hegel (1770-1831), chociaż bardziej zbliżony poglądami do pewnych chrześcijańskich doktryn niż jego poprzednik, Immanuel Kant (1724-1804), uważał jednak, iż Bóg, ten „Absolutny Duch”, był niczym więcej, jak tylko bezosobową siłą, a cała historia przejawem jej manifestacji. Bóg Hegl’a nie miał twarzy i co smutne, nie miał również serca.

Jest rzeczą jeszcze smutniejszą, że wielu chrześcijan obecnie, przynajmniej tutaj na Zachodzie, wciąż „żyje, porusza się i istnieje w bogu Hegl’a – niemym bóstwie przypominającym bardziej bezrozumnego ducha niż El Schaddai lub YHWH Starego Testamentu. Padamy dniem i nocą ofiarą bezosobowej i niekończącej się udręki zadanej przez Heglowskie, pozbawione twarzy bóstwo lub jakąś jego wersję. Pozostajemy nietknięci przez tego boga w żadnej praktycznej dziedzinie naszego życia. Czy jest to więc dziwne, że niebo w naszym świecie jest zawsze szare? Dla niektórych z nas Bóg jest, generalnie, odległy, trzymający się na uboczu i odłączony od świata bez żalu. On z pewnością nie dba wcale o nasze zmagania, nadzieje i marzenia. Jest to oczywiście prawdą bez względu na to, czy wiemy cokolwiek o Hegl’u, czy też nie. Krótko mówiąc, wielu jest obezwładnionych przez potężny nurt skażonej filozoficznej rzeki, której siła jest wzmocniona jedynie przez ignorancję.

Dlatego znaczna część chrześcijaństwa na Zachodzie jest podobna do przysłowiowej łodzi ratunkowej, która nie tylko siedzi na wodzie, ale na nieszczęście sporo tej wody siedzi teraz wewnątrz łodzi! Wielu z nas – niektórzy nieświadomie, podczas gdy inni z zadowoleniem - zamienili dręczącą możliwość intymności z Osobą naszego Pana na wykalkulowaną nudę i emocjonalne bezpieczeństwo bożka, który nigdy się nie ukazuje i nie domaga się naszej świadomości. Tak jak większość przepisywanych dzisiaj leków, te bóstwa zdają egzamin z uwalniania nas od pewnych symptomów, ale na koniec jesteśmy tak samo chorzy, a poza tym te skutki uboczne…no…to już inna sprawa.

Te bezimienne bóstwa zaprowadziły nas, bez niespodzianki, w wielkie mroki naszej kultury – ostatni akt sztuki – i podróżujemy teraz w skręcającym duszę terrorze egzystencjalnej apatii; jesteśmy, jak gdyby, porzuconym i wolno-dryfującym poetą bez rymu ani celu. Ludzkość szuka rozpaczliwie, wszędzie raison d’e,tre. Jestem pewien, że żaden kamień nie pozostanie nieodwrócony. Ale to jest ta nieunikniona i wysoka cena za sterylizację Boga, zaprzeczenie Jego prawom do naszego życia i stłumienie Jego poszukującej obecności. Tak jak łodzi, odciętej od doku w czasie sztormu, Bóg pozwolił nam odpłynąć na falach filozoficznej teorii, ludzkiego przyrządu i ostatniej mody – pozbawionych mocy bóstw naszej kultury. Krótko mówiąc, skoro uznaliśmy za niewarte mieć Boga w naszych umysłach, On uznał za niewarte mieć nas w Jego umyśle! (Rzymian 1:28). „Pięknym za nadobne”…jak zawsze mówimy.

O tak, zgadzam się… Bóg Hegl’a i mniejsi bogowie Zachodu (własne ego, pieniądze, seks, władza, prestiż) są o wiele bezpieczniejsi od Boga Jezusa i Pawła, ale ostatecznie są bezużyteczni! Być może nie zbadają cię ani nie osądzą, ale również nie ocalą! Być może zdołasz ukryć przed nimi twoje najgłębsze, najciemniejsze tajemnice, ale przed kim odsłonisz twoje intymne tęsknoty? Być może uda ci się pozostać incognito, ale do kogo zawołasz, kiedy będziesz zgubiony?

Nie możesz mieć tego i tego równoczesnie. Tam, gdzie zyskamy iluzję bezpieczeństwa, tam stracimy jednocześnie prawdziwe znaczenie. Ci bogowie, jeżeli można ich nazwać bogami, są bezsilni; bezskutecznie walczą, by dotknąć naszych najgłębszych potrzeb. Istotnie, nie mogą nas dotknąć; nie mają przecież rąk. Nie mogą zaglądnąć do naszych serc; nie mają oczu. Nie mogą usłyszeć naszego wołania o miłosierdzie; nie mają uszu. Czy można żyć, nie wspominając o kwitnięciu z tymi pozbawionymi kończyn, udomowionymi bóstwami? Bóg Hegl’a nie może nas wybawić, nawet, gdyby chciał, ponieważ on po prostu nie ma pragnień, gustów, uczuć, mowy, władzy ani czynów. Tak jak zbici na śmierć ojcowie społeczeństwa, rzuca się on w oczy poprzez przedłużoną nieobecność, nie ma twarzy przez wystudiowany dystans i widoczny brak rozumnego zaangażowania. Jeszcze raz, on się nie troszczy; nie może, ponieważ, jak większość ludzi sądzi – on naprawdę jest czymś.

Szukanie Twarzy Boga

Ale to, co jest prawdą dla ogromnej części społeczeństwa, nie jest prawdziwe dla chrześcijanina. My mamy inne źródło użyźniające nasze dusze – czyste, życiodajne i wieczne. Źródłem naszej radości, wolności i nadziei jest żywy Bóg, który poprzez krzyż jest obecny w mocy, by błogosławić, zachęcać i obdarzać czułym miłosierdziem. On trzyma naszą rękę, kiedy przechodzimy przez ogień. On jest zawsze-obecnym Ojcem dla sieroty i czułym mężem dla wdowy. Czy to brzmi podobnie do boga Hegl’a? Do bożków naszej kultury? Dlaczego więc my, chrześcijanie, jesteśmy tak naiwnie przywiązani do chwiejnych wiatrów, które nie przestają wiać wokół nas?

Zwróć swoje serce do żywego Boga i szukaj Jego twarzy, bo Jego miłosierdzie trwa na wieki, a Jego łaska nigdy nie ustaje (Treny 3; 22-23). Pragnij Jego pięknej obecności i pij głęboko z ożywczych rzek płynących z tronu łaski (Ps. 46: 1 – 7). Nie pozwól, by świat ukradł twoje dziedzictwo (Dzieje Ap. 20: 32); rozmyślaj nad Jego prawdą w Piśmie, twoim pewnym przewodniku prowadzącym cię niezachwianie do bogatej społeczności z niebieskim Ojcem. Przybliż się do Boga, a On przybliży się do Ciebie (Jakuba 4: 8). On nie jest tym boskim, pozbawionym twarzy Kimś, kto nakręcił zegar, a potem opuścił „scenę”. Jego imię, to Cudowny Doradca, Potężny Bóg, Wieczny Ojciec, Książe Pokoju (Izajasz 9: 6)! Jednak On jest obecny z pokornym, z tymi, którzy uznają swój bunt i szukają Jego twarzy!

Wielbij Go dzisiaj z całej siły. Przez Jego łaskę śpiewaj Mu nową pieśń. A kiedy jesteś zmęczony, oprzyj się na Jego miłości i nie przestawaj Go wywyższać z coraz większym uczuciem i siłą. Wylej przed Nim swoje serce i porzuć wszelką nadzieję ujarzmienia Go. On nie pozwoli ci panować nad sobą, ale zezwoli ci podejść blisko, byś Go mógł zobaczyć na własne oczy (Exodus 33 18-23)! A kiedy jesteś zbyt zmęczony, by zrobić nawet jeden krok więcej – tak, jak maratończyk zbliżający się do półmetka – walcz o twój drugi oddech! Uwielbiaj go, aż twoje serce znajdzie swoje mieszkanie w Nim, a twoja dusza odpocznie radośnie w Jego Obecności.

Właśnie po to zostałeś stworzony. Właśnie po to Bóg cię zbawił. Bóg nagradza tych, którzy gorliwie Go szukają, więc walcz o to, co twoje (Hebrajczyków 11: 6). Zgodnie z Jezusem, to jest rodzaj ludzi, których Ojciec szuka (Jan 4: 23)! Więc szukaj Pana, póki można Go znaleźć! Być może ten Psalm najlepiej to ujmuje:

Moje serce mówi tobie, „Szukaj jego twarzy.” Twojej twarzy, o Panie, będę szukał! ( 27: 8)

Tak jak jeleń wzdycha za strumieniami wód, tak dusza moja pragnie Ciebie, o Boże. Moja dusza pragnie Boga, żyjącego Boga. Kiedy będę mógł pójść i zobaczyć Jego twarz? (Ps. 42: 1-2)

Niech Bóg będzie dla nas łaskawy i niech nas błogosławi, oby jego twarz świeciła nad nami! (Ps. 67: 1).

Related Topics: Theology Proper (God), Devotionals, Missions, Cultural Issues